Najpierw Apokalipsa, a później dinozaury — recenzja komiksu „Dinomanta: Prolog”

Uwielbiam dinozaury – nieważne, gdzie występują. Komiksy nie są moją specjalnością, jednak obok kolorowych obrazków z gadzinami nie mogłem przejść obojętnie. Co dostaniemy w środku?

Była kiedyś cywilizacja człowieka… była

Fabuła tego postapo jest dość ciekawa. Ludzie w wyniku  wojen zniszczyli siebie nawzajem. Jedynie garstka ocalałych, która przez wiele lat żyła w podziemnych bunkrach, zachowała swoje człowieczeństwo. Jednak gdy skończyły się zapasy, ludzie otworzyli zaryglowane drzwi i ich oczom ukazał się prehistoryczny świat. Jak do tego doszło? Zapewne dowiemy się w dalszych zeszytach. Sam człowiek wrócił do swojej pierwotnych instynktów i próbuje przeżyć kolejny dzień. Krążą legendy o bohaterze, który ma uratować świat i przywrócić człowiekowi władzę nad naturą. Ciekawe, czy faktycznie tak będzie…

Jam jest zaklinacz bestii

W tym niezwykłym świecie odnaleźć próbuje się Perun, który zarabia na życie handlując tym, co znajdzie. Ma ogromną wiedzę o otaczającej go rzeczywistości. Poznajemy go w momencie, gdy trzech ludzi próbuje go okraść i zabić jego człapa (zwierzę pociągowe przypominające przerośniętego warana). I wtedy ukazuje on swoją niezwykłą zdolność — jest w stanie zaklinać gady. Bandyci uzyskują przewagę przez fortel, jednak wtedy z pomocą przychodzą raptory i zabijają szabrowników. Postać zapowiada się dość ciekawie i nabrałem ogromnej ochoty na dalsze przygody Peruna.

Chciałbym czekać na kolejne…

Przeszukując odmęty Internetu okazuje się, że seria najprawdopodobniej wyginęła. A szkoda, bo pomysł mnie zaintrygował i chciałbym dostać kolejne zeszyty do oceny. Wygląda jednak na to, że ta opowieść to tylko prehistoria…