W trakcie oPADów można grać — recenzja Plantronics RIG 400 PRO

Jesień powoli rozwija skrzydła, więc coraz częściej spędzamy wieczory przy grach. Nigdy jeszcze nie miałem do czynienia ze słuchawkami, skierowanymi do użytkowników konsol, które podłącza się bezpośrednio do pada. Czas na pierwszy raz!

Standard podtrzymany

Jakość, jak zwykle w przypadku Plantronics, jest na wysokim poziomie. Mamy tutaj porządny plastik i wytrzymały pałąk. Do tego występujący w większości modeli od Plantronicsa pasek, który idealnie dopasowuje się do naszej głowy, zwiększając tym samym komfort z użytkowania. Słuchawki są przez to niezwykle lekkie, co sprawia, że łatwo się do nich przyzwyczaić.

Mikrofon jest odłączany, co doceni każdy, kto niezbyt często z niego korzysta. Jest też odpowiednio ustawiony, co sprawia, że nie będziemy go „zjadać”, a giętki przewód umożliwia odpowiednie dopasowanie względem użytkownika. Dodatkowo mamy specjalne nakładki do jacka, które zapewniają pewniejsze podłączenie przy padzie oraz zapobiegają przypadkowemu odłączeniu się słuchawek przy wszelkich ruchach. RIG 400 PRO posiada też pokrętło, dzięki któremu możemy kontrolować wysokość dźwięku. Jest to bardzo wygodne rozwiązanie, ponieważ dzięki takiemu zastosowaniu, mamy zaraz pod palcem pełną kontrolę nad głośnością.

Dźwięk? Jakby to powiedzieć…

O dziwo brzmienie nie jest najmocniejszym aspektem słuchawek. Nie mamy tutaj żadnych ulepszeń. Sprzęt po prostu działa i przekazuje dźwięk. Nie posiadają żadnego systemu przestrzennego. Znajdziemy co prawda wyciszenie szumów, ale to tyle. Zabrakło basów, podbicia dźwięków czy możliwości ustawień. Co do jakości przesyłania dźwięku nie mam zastrzeżeń, bo nie jest ani zły, ani dobry. Ot, to bardzo proste słuchawki. Co prawda producent umożliwia nam korzystanie z Dolby Atmos (nazwa technologii dźwięku obiektowego stworzonej przez firmę Dolby Laboratories w kwietniu 2012 roku, która została po raz pierwszy wykorzystana w filmie Merida waleczna wytwórni Pixar), ale tylko dla Xboxa oraz Windowsa, co oznacza, że inni mogą obejść się smakiem. Nieładnie.

Jako że mamy jeden kabel bez rozdzielenia, słuchawki można śmiało wykorzystać przy rozmowach z użyciem telefonu. I to całkiem fajne rozwiązanie, bo tak jak wspominałem, sprzęt jest bardzo lekki i wygodny.

Nie będzie miłości z komputerem

Największą wadą tych słuchawek jest to, że definitywnie nie nadają się do pracy przy komputerze. Kabel jest bardzo krótki. Zmierzyłem go i cały ma 125 centymetrów, a gdyby licząc sam przewód, wychodzący od przełącznika mikrofonu, otrzymujemy niecałe 90 cm! To zdecydowanie za mało, aby można korzystać z nich przy PC. Sprawdzi się za to przy laptopie, trzymanym na kolanach, no i naturalnie przy padach, które i tak mamy blisko siebie. Zamysłem producentów na takie rozwiązanie było pewnie to, aby kabel nie plątał się nam przy korzystaniu z kontrolera. To nie koniec narzekań. Przewód nie jest zabezpieczony w żaden sposób i jest bardzo cienki, więc jeśli znalazłby się zbyt blisko ostrych krawędzi, można się spodziewać szybkiego zgonu sprzętu.

Dobry wybór dla konsolowca

Choć Plantronics przyzwyczaił mnie do wysokiej jakości, tutaj niestety lekko mnie zawiódł. Słuchawki warto rozważać tylko w kwestii pada. Niestety cena (od 220 zł) nie zachęca, a biorąc pod uwagę dzisiejszy rynek, znajdziemy o wiele ciekawsze i tańsze modele.


Specyfikacja

Waga: 210g

Pasmo przenoszenia mikrofonu: – 100Hz – 10kH

Impedancja głośników: – 32 Ohm

Rodzaj złącza : 1 x mini-jack 3.5mm (słuchawki+mikrofon)